Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shimmer. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą shimmer. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 listopada 2013

OPI Chapel of Love

Pora na...



someecards.com - Gdzie ja mialam oczy?!


Ten lakier marzył mi się od dawna. Prawdopodobnie napatrzyłam się na słocze na którymś z tych przepięknych, amerykańskich blogów, na których lakiery wyglądają jak Apollo Belwederski, ale niekoniecznie są podobne do tego, co w butelce znajdziemy my, świniopasy.
Lakier jest z kolekcji Las Vegas z 2003. Dorwałam go gdzieś w sieci, za jakieś psie pieniądze. 





A nie, nie, nie, nie - proszę nie drzeć mordy, że taki piękny chodny róż, z shimmerkiem, mniam mniam. W naturze odcień różu bardziej wygląda tak:


Trochę się w nim czuje jak podstarzała gwiazda porno. Może na dłuższych paznokciach wygląda lepiej? Może na innej karnacji? Nakładał się koszmarnie: jest już gęsty, bąbluje i nie poziomuje się. Foch.

Ta pieśń chodzi za mną cały dzień. Piękność i smutność. Kolaboracja dwóch wyjątkowych zespołów i dwóch wspaniałych wokalistów. Świetnie zgrane oba wokale - Vedder śpiewa bardzo oszczędnie, ale w głosie ma gniew i gorycz. Cornella za to słychać na piewszym planie, jest głośniej, bardziej dramatycznie, ale w tym głosie jest spokój i pewna pokora. Polecam całą płytę, ogromna dawka niezwykłych emocji. Okazja była smutna, ale panowie popełnili genialne dzieło.



wtorek, 8 października 2013

Essie Cashmere Bathrobe

Kaszmirowy to ja kiedyś miałam, ale szaliczek. Na sweterek też bym nie fukała, ale już taki szlafroczek to  niezbyt mnie interesuje.
Lakier jest świetny. Nie, żeby jakoś dech zapierał czy podnosił ciśnienie, ale naprawdę daje radę. Mało jest ciekawych odcieni szarości. Na ogół są te zimne, rozjaśnione albo te z kroplą fioletu. Prawdziwie ciepłych, przytulnych odcieni szarości jest jak na lekarstwo. A ten właśnie taki jest - jak ciepły sweter, ale nie z tych powycieranych kudłaczy, które mamy od zawsze i można w nich przetrwać każdy mróz. To taki elegantszy towar, bardziej luksusowy egzemplarz :> 
Shimmer na zakładzie mamy, ale - umówmy się - na paznokciach mieni się on tylko na pięknych zdjęciach amerykańskich blogerek. U zwykłych świniopasów, takich jak ja, shimmer jest bardziej powściągliwy. Ale coś tam zawsze mu się błyska ;>
Bardzo przyjemny temat z tego Szlafroczka, dla wielbicielek szarości obowiązkowy, reszta też nie powinna narzekać.






 


 





Dziś pieśń smutna, ale przepiękna (a są inne?!) i też o szarości. 
Grey would be the color if I had a heart...




Przykra wiadomość z wczoraj: Joanna Chmielewska nie żyje.  [i]




czwartek, 20 czerwca 2013

Essie Naughty Nautical

Będzie krótko: to jeden z najpiękniejszych lakierów, jakie mam. A akurat tego typu odcieni mam zatrzęsienie. Tu jednak jest idealna równowaga między zielonością a turkusem. Zielona morskość (seriously?!). To krem, bardzo napigmentowany i intensywny w odcieniu, ale nie neon (Odynie uchowaj!). Morska zieleń i turkus w jednym - coś fantastycznego! Prawdopodobnie będzie to miejsce w mojej top 5 ukochanych lakierów.
W butelce widać srebrny shimmerek. Na paznokciach też go widać. O ile mamy na podorędziu lupę, reflektor typu "szperacz" i oczy świeżo po wszczepieniu soczewki fakijnej. Nie zmienia to faktu, że jest przepiękny - dawno moje paznokcie nie zebrały tylu komplementów.
Kolor na zdjęciach może nie być adekwatny do rzeczywistości - na różnych monitorach oglądałam i przeważają niebieskie tony. Fotka z komórki na moim blogowym FB jest najbardziej wiarygodna.







Tu go troszkę podkolorowałam, ale i tak nie oddaje urody oryginału. Tak w zasadzie te zdjęcia są do dupy. Kolor jest przekłamany tak czy inaczej.



Piękny lakier pojechał ze mną nad morze...


A potem oklaskiwał Jona Bona :>





 
Wspaniała flaga z napisem: GOOD THINGS COME TO THOSE WHO WAIT.



 
Koncert fajny, ale przez pierwszą godzinę miałam wrażenie, że Jon albo bardzo źle się czuje albo formy zabrakło. Były momenty, że przykro było patrzeć... Ale po godzinie złapał formę (albo zastrzyk z witamin za kulisami) i było fajosko. A wyśpiewane przez 30 tys. ludzi  Livin' On A  Prayer było magiczne :oD


 

No i te zaręczyny...

niedziela, 31 marca 2013

OPI Glacier Bay Blues

Nie lubię pompatycznych tekstów na temat rzeczy codziennego użytku. Ale jeśli się kiedyś zdecyduję, ten jegomość będzie w pierwszej dziesiątce lakierów, które będę wychwalać.
Glacier Bay Blues to black label, jest częścią kolekcji kanadyjskiej z 2004 roku. Niebiesko-zielony duochrom, czyli tzw.peacock. Niebieskie tony to teal, morski, szafir i granat. Zielone to szmaragd, świerk (seriously?!). A pomiędzy nimi fiolet. Tak na co dzień, bez wygibasów pod różnymi kątami, wygląda granatowo, ale ze względu na shimmerową formułę duochromu - nie jest ani trochę płaski. Przeważają tony niebieskie i fioletowe, zieleń widać tylko pod pewnym kątem. Ale sama świadomość, że ona tam jest czyni z nas moralnych zwycięzców \m/

Powinnam zrobić porównanie do nubarowego Peacock Feathers, bo już na pierwszy rzut oka widać różnicę. Jednak to ten sam typ i jeśli macie Nubarka - nie trzeba polować na Glaciera. No chyba, że wewnętrzny imperatyw Wam każe. Albo jesteście zboczone (jak ja) :oP


One of OPI's black labels, but definitely one of the most amazing duochromes ever created by a human. Peacock type, but green is in minority. The blues are the strongest point of this little bastard, you can find also a purple and emerald. A stunner it is. When you already have Nubar's Peacock Feathers you don't need both (seriously?!). Unless you are a maniac (like me) |m/


 

 
 
 






 


Niech będzie Nikki Sixx \m/

piątek, 22 marca 2013

KIKO 643 Spring Green

Moja KIKOdilerka o mnie dba \m/ 
Pokazywałam na fejsbuniu jakie piękności mi przysłała, a dziś TADAM! pierwszy z nich w całej swojej obfitości. Oczywiście dużą część jego urody zmasakrowałam moimi wybitnymi słoczami, LOL.

Seria Sugar Mat dzieli się na część połyskującą drobinkami (publiczność szaleje!) i kremową (publiczność opuściła salę). Moja legendarna niechęć do błyszczących lakierów objawia się tym, że nie kupuję/nie posiadam takowych. Oczywiście z wyjątkiem produktów, które kupiłam w trakcie ataku nerwicy/zaćmienia umysłowego (yyyy... pół Helmera?!). Dlatego mam dziś piaskowca, który połyskuje zlotem. Ale nie tak, jak ten dziad czarodziej z OPI! KIKO ma ten błysk, ale na zasadzie przyciągnięcia wzroku, a nie oślepienia. 

Wykończenie jest wspaniałe: chropowate, nawet leciutko szorstkie, ale oczywiście rajtek se nie pozadzieracie. Zieleń jest mocno nasycona, soczysta, gęsty złoty shimmer tylko podbija jej urodę - jestem maniaczką zielonych lakierów, a naprawdę nieczęsto trafia się taki kolor. Schnie błyskawicznie, ale jest też troszkę mniej betonowy od np. Nails Inc czy OPI. Podczas prac bachorowo-kuchennych trzeciego dnia był lekko pozdzierany. Jednak kolorystycznie ta seria to bajka (KIKOdilerka ma u siebie na blogu piękną magentę na swoich pięknych paznokciach) i pożądam jej opętańczo.


This KIKO polish is a vivid spring green with tons of golden shimmer. It's not bloody golden shimmer like in OPI What Wizardry is This? - hideous, loud and obvious. It just draws your attention, not blinds you. The sand formula is a bit less solid than in OPI or Nails Inc. pieces. On the third day of wearing I had scratches, but it's a winner though - the color is everything!



 









Ha! Następne piaskowce czekają \m/




Dziś Jon Bon zaśpiewa dla Was. Eh, trochę wolnych się przetańczyło przy tej pieśni :>




poniedziałek, 18 marca 2013

Zoya Godiva

To ja, Wasz tytan pracy. W życiu mi się nie zdarzyło postować dzień po dniu, jestem oszołomiona własną pracowitością i systematycznością. Nawet wydrukowałam sobie dziś instrukcję obsługi do programu graficznego, którego używam. Sama jestem zaskoczona własną śmiałością, ale zbliża się chwila, w której dowiem się, do czego służą te hektary funkcji w pasku menu. Zawsze uważałam, że hasła "redukcja szumów" i "znak wodny" w pełni zaspokajają moje potrzeby w tym względzie.

Dziś nadjeżdża Godiva, na koniu, golusieńka. I lakier wygląda dokładnie tak, jak się nazywa. Beżowy nudziaczek  ze srebrnym pyłkiem. Od samego początku miałam na niego melodię, a gdy intuicja coś mówi - ja słucham i nie dyskutuję. Równie intuicyjnie obnażam publicznie swój debilizm, kupując lakiery typu OPI What Wizardry Is This? czy China Glaze Rainstorm o.o

Ale dosyć poniżania się: Godiva jest świetna! Ma miły chodny odcień, a srebrna posypka tylko wzmacnia ten klimat, ale i dodatkowo rozświetla. Wszystkie te pierdoły o wróżkowym pyłku są jak najbardziej aktualne, ale mam wrażenie, że w tym zestawieniu to jakoś lepiej żre.



Godiva is fantastic nude beige with a silver dust. It looks so much better than her sister Vespa - here the combination of base shade, dust and texture is a winner! It gives your hands auch a lovely cold glow (what?!) and for me it's a perfect match. Take a look at the swatches taken in a sunlight - it sparkles so shy, but it so damn cool :>



Tu rozmazane, że było widać bling bling.
 



A teraz jeszcze z telefonu, w sztucznym świetle.






To skoro tak skromnie i niewinnie nam się zrobiło, to może jakaś pieśń spokojna się przyda.. (RIP Jani Lane)