Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grey. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grey. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 października 2013

Essie Cashmere Bathrobe

Kaszmirowy to ja kiedyś miałam, ale szaliczek. Na sweterek też bym nie fukała, ale już taki szlafroczek to  niezbyt mnie interesuje.
Lakier jest świetny. Nie, żeby jakoś dech zapierał czy podnosił ciśnienie, ale naprawdę daje radę. Mało jest ciekawych odcieni szarości. Na ogół są te zimne, rozjaśnione albo te z kroplą fioletu. Prawdziwie ciepłych, przytulnych odcieni szarości jest jak na lekarstwo. A ten właśnie taki jest - jak ciepły sweter, ale nie z tych powycieranych kudłaczy, które mamy od zawsze i można w nich przetrwać każdy mróz. To taki elegantszy towar, bardziej luksusowy egzemplarz :> 
Shimmer na zakładzie mamy, ale - umówmy się - na paznokciach mieni się on tylko na pięknych zdjęciach amerykańskich blogerek. U zwykłych świniopasów, takich jak ja, shimmer jest bardziej powściągliwy. Ale coś tam zawsze mu się błyska ;>
Bardzo przyjemny temat z tego Szlafroczka, dla wielbicielek szarości obowiązkowy, reszta też nie powinna narzekać.






 


 





Dziś pieśń smutna, ale przepiękna (a są inne?!) i też o szarości. 
Grey would be the color if I had a heart...




Przykra wiadomość z wczoraj: Joanna Chmielewska nie żyje.  [i]