Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bell. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 września 2013

OPI Wharf! Wharf! Wharf! (liquid sand)

Dziś będzie drugi piaseczek z kolekcji San Francisco - granatowy Wharf! Wharf! Wharf! Ponieważ szczerze nienawidzę u siebie wszelakich przejawów migotania i błyskania, matowe piaseczki od OPI bardzo mi pasują. Oczywiście OPI spieprzyło tę relację, wypuszczając błyszczące Dziewczyny Bonda, o nadchodzącej Merai nie wspomnę - już ustaliłyśmy, że ona ten brokacik to wiadrami tam sypie.

Wharf - gdy stoi sobie spokojnie w butelce - jest takim przyjemnym kobalcikiem o lekko fioletowym pochodzeniu. Na paznokciach zmienia się w ciemnoniebieski lakier, ale to jeszcze nie granat. Ma coś, czego nie mają inne piaski (nawet przeboski KIKO Taupe) - wygląda niesamowicie... hmmm... elegancko. Jest w nim coś szlachetnego, coś takiego dyskretnego.

Spójrzmy, jak wygląda ta niebieskość, w porównaniu z innymi, wszechświatowo znanymi lakierami, którymi są: OPI Euro Eurso, Bell 520 i China Glaze Calypso Blue. W butelkach wszystkie wyglądają plus/minus podobnie. Wiem, że średnio dobrze o mojej inteligencji świadczy fakt, że zestawiam piasek z kremami, ale my, rokendrollowcy, już tacy jesteśmy - życie na krawędzi, ot co! Piasek i krem! \m/

Koń jaki jest, każdy widzi - nie będę opisywać nasycenia i pigmentacji, bo w miarę dobrze ją widać na zdjęciach. Dodam tylko, że Bell zbliżył się do krycia kremów dopiero przy trzeciej warstwie. Krycie gówniane, bo niby to żelkowa przypadłość, ale tak z niego żelek jak z Larsa Ulricha wysoki facet...




China Glaze Calypso Blue w butelce nie wygląda tak złowieszczo, jak na żywo. Człowiekowi się wydaje, że to taki miły granacik, a tu wcale nie! Granatowyprawieczarny, czyli śliczne przetłumaczony przeze mnie odcień zwany w oryginale blackened blue.
Te pozostałe czarne granaty to Inglot 710 i Color Club Blue-Topia (info dla Fejsbukowców: wreszcie zasechł. Ale teraz jest twardy jak kamień i chyba zejdzie razem z paznokciem).

 



Dzisiejszą pieśnią będzie Anathema "Flying". Niewiarygodnie piękna kompozycja, a głos Vinniego idealny na taką zimną noc...


czwartek, 12 lipca 2012

Bell 06 (neon)

Kolorek miły, ale żeby jakoś mnie powalił swoją urodą/oryginalnością, to nie powiem. Najarałam się, że będzie bił po oczach, fluo normalnie :> Z neonowością to też bym nie przesadzała. Fajny, niebieski odcien, dosyć żywy - ni to turkus, ni to cyjan, ni to baby blue. Tak wszystkiego po trochu. Swatchowany na Gunsach w Rybniku. 
I tu zaczyna się ta mniej miła część opowieści. Na cholerną gwiazdę wieczoru czekaliśmy od 20:45 do... 23:20. Wg info organizatorów koncert miał wystartować o 21. Potem okazało się, że o 22. Ja wszystko rozumiem, zawsze trzeba troszkę poczekać. Ale 2,5 godziny?! WTF?! Jakoś i Maiden, i Meta, i Rammstein, i Bon Jovi mogą pojawić się na scenie punktualnie co do minuty. I może dlatego oni ciągle rządzą, a nie jadą na oparach dawnej chwały...

Sam koncert był taki sobie...
1. głos Axla już nie ten, oj - bardzo, bardzo nie ten :o(
2. Sweet Child O'Mine, które jest dla mnie świętością, było zagrane trochę szybciej niż w oryginale (takich rzeczy NIE WOLNO robić!)
3. 3 gitarzystów i 2 pianistów?! Hello...?
4. panowie muzycy musieli, między utworami, dawać popisy swoich umiejętności, niektórzy nawet śpiewali... Ja rozumiem, że Axl potrzebował przerw na kurację tlenową, ale błagam - to była masakra! Taki chamskie zapchajdziury.
5. jakieś lamerskie prezentacje na ekranach za plecami muzyków. A przecież lata 90. już dawno za nami...
6. ogólnie: przerost formy nad treścią.

Ja chyba za bardzo jestem emocjonalnie związana z albumem "AfD" i ówczesnym składem, żeby tak zwyczajnie się podjarać występem Axla i akompaniatorów. Aczkolwiek gitarzyści bardzo sprawni.


The shade is nice, but not very unique or breathtaking. I was expecting sth like "where-are-my-sunglesses?" fluo - this is rather bright than neon. Nevertheless it's quite cool: sort of turquoise/cyan/baby blue colour. Swatches taken during G'n'R gig in Rybnik/Poland. A crappy gig.

 Właśnie wychodziłam na koncert...
I was about to leave for the concert...







Posłuchajcie tej profanacji...
Listen to this profanation...

sobota, 5 maja 2012

Max Factor Fantasy Fire

Słynny Fantasy Fire. Duplikat legendarnego Clarins 230. Pozycja obowiązkowa każdej lakieromaniaczki. 
Nie jestem dobra w layeringu. Uwielbiam za to oglądać na blogach jak inne dziewczyny, za pomocą warstw, tworzą prawdziwe cuda. Są w sieci genialne zdjęcia Fantasy Fire na ciemnych bazach - naprawdę momentami dech zapiera. 
Poleciałam po FF do najbliższego Rossmanna, zmusiłam panią ekspedientkę do przekopania szuflady z niewyłożonym towarem (na stojaku nie było FF!) i... TADAM! Mam go!
Jako bazy użyłam Bella 505 - ciemny szafir/kobalt, śliczny sam w sobie, ale masakrycznie rzadki i aplikacja była upiorna. No i nadeszła ta chwila. Poszła pierwsza warstwa Fanstasy Fire... Już miałam omdleć z zachwytu, ale nic z tego. To nie wygląda tak wspaniale jak na tych pięknych zdjęciach z sieci! Oczywiście wygląda to ślicznie, szczególnie w słońcu/świetle i gdy sobie poruszamy paluszkami pod różnym kątem. Jest na co popatrzeć, zgadzam się. Ale tak normalnie w noszeniu, bez świecenia lampką po paznokciach - jest zwyczajnie. Coś tam błyska różnokolorowo, ale żeby zaraz omdlewać... Nałożenie drugiej warstwy sytuacji nie zmienia diametralnie. Więcej błysków jest zauważalnych, ale dla mnie ta druga warstwa to już za dużo - już się robi wielka afera: 1 warstwa bazy, 2 warstwy Bella, 2 FF i jeszcze top coat. Zabawa nie dla mnie. 
Ogólnie jest fajny, ale dupy nie urywa.

Famous Fantasy Fire. Legendary Clarins 230's dupe. Must have for every lacquerhead.
I'm not keen about layering. But I do love watching other bloggers creating layering masterpieces. There are amazing swatches of FF layered over dark polishes - they're really breathtaking.
I used Bell 505 as a base - it's a dark sapphire/cobalt shade. Lovely on its own, but a massacre to apply - it's so thin. And this was THE moment. I applied the first layer of FF. I was about to passed out of the excitement, but there was no reason actually. It doesn't look like on these amazing swatches from nail blogs! Yes, it's beautiful effect, especially in direct sunlight/artificial light, when you can turn your fingers over different angles. There is really something to look at. But in a "daily wearing", without turning all the lights on your nails, it's pretty usual stuff. We have some shimmering, absolutely, but it's no reason to loose breath. Second layer of FF don't change the situation much. There is more shimmering, but it's becoming to be a big deal: 1 layer of base coat, 2 of base colour, 2 of FF and a top coat. Sorry, not for me - I have a life to live :>
Make a long story short: a great polish, but not such an ass-kicker.










Kiedy myślę "fire"...
When I think "fire"...


piątek, 28 października 2011

Bell 402

Dziś króciutki post, w ramach wytłumaczenia się z nieobecności. Dużo obowiązków, mało czasu. I wygląda mi to na stan trwały. Zdjęcie w zasadzie wyjaśnia wszystko: paznokcie maksymalnie skrócone. Ale zawsze w takich przypadkach sięgam po mój ukochany Bell 402. To najpiękniejszy nudziak, jakiego mam. Delikatny róż, bardzo dyskretny, a jednocześnie schludny. Chwila wytchnienia od wszystkicj tych rock'n'rollowych kolorów :>

Today a quicky one, to explain my absence actually. So many duties, so little time. And it looks permanent to me. Pic explains everything: nails are shortened to the bone. In a case like this I always reach for my beloved nude Bell 402. The best nude I have. Subtle pink, very discreet, but also a neat one. Just to have a break from all these rock'n'roll shades :>



Coś na wyciszenie. Z tego utworu pochodzi cytat zawarty w moim profilu.
Something chilling. Description of my profile comes from this one.

 

środa, 13 lipca 2011

Bell Summer 2011 Limited Edition

Bell jest moją ulubioną polską firmą: piękne, niebanalne kolory, ładny dizajn butelki, produkty do pielęgnacji itd. Widać, że firma się stara i chce naprawdę pozostać w czołówce.
Gdy Bell pokazał zdjęcia nadchodzącej letniej limitki byłam wniebowzięta - połowa kolekcji to zielenie i niebieskości! Oczywiście spodziewałam się, że znajdę w swoich zbiorach bliźniaki tych odcieni, ale przecież nie o to chodzi w tym całym szaleństwie :>
Wreszcie dopadłam letnie odcienie (co wcale nie było takie oczywiste, bo z dystrybucją Bella jest różnie). I na początek zaskoczenie: dwa z nich (511 i 513) to kolory, które firma ma w ofercie już od jakiegoś czasu (soczysta trawka i ciemny teal). Piękne, owszem, ale żadna tam nowość i limitowana edycja. Zwyżkę nastroju spowodował numer 512, czyli delikatna przykurzona miętka, która przywodzi na myśl OPI Mermaid's Tears (Bell jest jaśniejszy, delikatniejszy. Chyba...). Pozostałe dwa kolory to świetny blue jeans i hmmm... błękit paryski? W każdym razie chyba najbliżej mu do tego odcienia.

Reszta kolekcji to koral, dwa róże (dosyć stonowane) i jasna oliwkowa zieleń. Kusi mnie jeszcze ten jaśniejszy różowy, bo Bell wydał kiedyś na świat prawdziwe cudo - delikatny, bladziutki róż nr 402 i może ten z letniej kolekcji jest jakimś jego kuzynem...



Bell is my favourite polish brand. Beautiful, interesting shades, nicely designed bottles and care produscts. It's obvious that company put much effort and want to stay on top.When I saw first pics of Bell's summer ltd edition I was delighted - half of the collex were blues and greens! I was pretty sure that I had some dupes in my stash, but it's not about that :> Finally I grabbed the summer colours. Dissapointment was my very first impression: two of them (511 and 513) were relased some months ago (grass green and dark teal). Don't get me wrong, they're still lovely shades, but there's nothing new or limited in them. Number 512 got me higher, because it reminds me of OPI's Mermaid's Tears (Bell is lighter, softer shade). Last two shades are blue jeans and Parisian blue I guess :o)


Rest of the shades in the collection are coral, two shades of subtle pink and olive green. The lighter shade of pink is pretty tempting! I owe a masterpiece from Bell - pale pink number 402 and seems to be some shade close to it.