Chwilowo będzie przerwa w nadawaniu :> Niewynikająca - niespodziewanie - z mojego lenistwa i faktu gównianych zdjęć, tylko z przymusu estetycznego. Pani Skeff chciała być kreatywną matką, dbającą o rozwój artystyczny swych bachorząt i zaproponowała wykonanie dzieła artystycznego pt. motylek z kaszy. Kasza musiała być w różnych kolorach, bo my motylka takiego tropikalnego mieliśmy w planach. Wyszedł nam gotycki, bo matka Skeff miała tylko zielony, ciemnoniebieski i fioletowy barwnik. Farbowanie kaszy jest proste - wrzuca się ziarna do miseczki z barwnikiem spożywczym (rozpuszczonym w wodzie). Ale nie miesza się rączką białą, tylko badylkiem jakimś. Na drugi raz będę wiedziała \m/
Rączki me szorowałam dwa dni, a paznokcie skróciłam do granicy bólu, bo tylko w ten sposób mogłam się pozbyć zieleni :o)
Dlatego chwilowo - zasłona milczenia. Ale wrócę :>
My green fingres are result of my creativity/stupidity - kids and pigments and lack of rubber gloves. I have to find my real skintone under this green cover till I start swatching again :>
Pieśń w zasadzie na temat.
