"A woman is beautiful when she has eight hours' sleep and goes to the beauty parlor every day. And bone structure has a lot to do with it too." Fanny Trellis Skeffington ("Mr. Skeffington", 1944)
Dziś króciutki post, w ramach wytłumaczenia się z nieobecności. Dużo obowiązków, mało czasu. I wygląda mi to na stan trwały. Zdjęcie w zasadzie wyjaśnia wszystko: paznokcie maksymalnie skrócone. Ale zawsze w takich przypadkach sięgam po mój ukochany Bell 402. To najpiękniejszy nudziak, jakiego mam. Delikatny róż, bardzo dyskretny, a jednocześnie schludny. Chwila wytchnienia od wszystkicj tych rock'n'rollowych kolorów :>
Today a quicky one, to explain my absence actually. So many duties, so little time. And it looks permanent to me. Pic explains everything: nails are shortened to the bone. In a case like this I always reach for my beloved nude Bell 402. The best nude I have. Subtle pink, very discreet, but also a neat one. Just to have a break from all these rock'n'roll shades :>
Coś na wyciszenie. Z tego utworu pochodzi cytat zawarty w moim profilu.
Something chilling. Description of my profile comes from this one.
Color Club bardzo lubię, mam jednak wrażenie, że troszkę jest niedoceniany. Jednak kolekcja jesienna, Back To Boho, nie jest jakoś specjalnie powalająca. Są perełki, jak New Bohemian czy Artsy Crafty, ale jest też kilka słabych sztuk (Boho Mojo). A Nouveau Vintage mnie strasznie kusił, ale też miałam wiele obaw. Lakier ma ciepły odcień, a ja w takich nie wyglądam najlepiej. Zaryzykowałam jednak i to była dobra decyzja! Nouveau Vintage jest piękny, ale przede wszystkim niezwykły. Napakowany shimmerem, na pograniczu foil w zasadzie. Brązowa baza, przy aplikacji przebija wręcz bordo (brrr!), a na paznokciach: złoto i zieleń! Taki fajny efekt: jakby patyna na miedzi, coś pięknego. Kolory się przenikają, jest tam i brąz, podbity czerwienią, i złoto, i miedź, i zieleń. Pewnie wolałabym mniej efektu foil, bardziej koncentracja na shimmerze, ale i tak jest super!
I like Color Club a lot, but it's a bit underestimated as a brand I guess. Fall collection, Back To Boho, is not a big wow actually. It has great moments, like New Bohemian or Artsy Crafty, but it also has Boho Mojo which is pretty crappy. With one shade it was a real inner struggle: Nouveau Vintage. It has a warm shade, which is not quite flattering for me. I took a risk and I won! NV is very pretty, but also unique, Packed with shimmer, almost foil. Brown base, you can even see a burgundy (brrr!) and finally there is a gold and green! Quite cool effect: kind of copper/bronze patine, amazing. Colours penetrate, there is a brown in it, and reddish brown, and gold, and copper, and green. I would rather prefer less foil effect, I just want to concentrate on shimmer :o)
No i deser, pozostając w odcieniach miedzi :o) oryginalny skład, jak ja tęsknie za latami 90. :>
A time for dessert, still in copper-like shades :o) classic line-up, I miss the 90's soooo :>
Temat jest już znany, Zom-body to Love jest z halloweenowego zestawu Pair'em, Scare'em (miniaturowa wersja jest też w zestawie Spookettes). No tak, przyznaję, strasznie chciałam świecić paznokciami w ciemności :oP Oczywiście ten efekt jest niesamowity, dużo radochy miałam, a i towarzyski sukces paznokcie odniosły :> Ale ten lakier to, w moim przypadku, podwójna korzyść. Bez naświetlania, w normalnym użytkowaniu to śliczna, delikatna zieleń. Lakier jest totalnie przezroczysty, na paznokciach mam 5-6 warstw, a wciąż widać jego fakturę, taką jakby lekko chropowatą. Ale ja jestem zachwycona - za dnia jest śliczny, a nocą też daje czadu \m/
The subject is well known, Zom-body to Love is a part of Halloween set Pair'em, Scare'em (mini version is also available in a Spookettes set). OK, I admit, I just wanted my nails to glow in the dark :oP Of course, this effect is spectacular, I had a lot of fun. But this one is, in my case, a double winner. Without light exposure, in a regular daylight it is a lovely, subtle shade of green. Lacquer it's totally sheer, I have about 5 or 6 layers on my nails, but you can still see it's texture - a kind of scabrous. But I am so delighted - great in a daylight, rocks at night \m/
I tak mi się jakoś skojarzyło z glow in the dark...
When I say "glow in the dark", I think about this..
Lakiery Colour Alike to polska marka, stoi za nią firma Barbra Cosmetics. W zasadzie każda kolekcja ma jakąś perełkę (taką była np. Szara Migotka - piękne srebrne holo). Kolekcja na jesień 2011 nazywa się "Miasto jest moje". Tak się składa, że to ja wymyśliłam tę nazwę :> Barbra ogłosiła na Facebooku konkurs na nazwę i... jakoś tak wyszło :oP
Na swatchach zaprezentowanych przez firmę lakiery nie wyglądały jakoś rewelacyjnie. Mam na myśli i kolory, i ogólną estetykę zdjęcia. Ale kiedy wyjęłam z koperty wybrany lakier (niebieski lub zielony to zawsze mój pierwszy wybór) - oniemiałam z zachwytu. Aloha to piękny morski niebieski, i lekko turkusowy, i lekko zielony, na dodatek z shimmerem, który momentami wygląda jak glassflecks :> Ciężko uchwycić dokładnie kolor lakieru, ale zdecydowanie jest to jedna z najpiękniejszych morskości jakie mam (a mam ich kilka :>). Prawdziwe cudo!
Colour Alike is a Polish brand, created by Barbra Cosmetics. Fall 2011 collection is called "City is mine". And, well, I'm an author of this name :> Barbra announced a "name the forthcoming collection" contest for the Facebook friends and... I won :oP
First swatches showed by the company were nothing special. I mean both: shades and the swatches itselves. But when finally I got my nail mail (I chose the blue polish, automatically) and was speachless. Aloha is an amazing shade of blue, like the Carribean seas, a bit turquoise, a bit green. Shimmer also included! And this shimmer looks like a glassflecks :> It was almost impossible to capture with a camera the shade of this polish, but it is definitely one of the most beautiful "sea shades" I own (and I own a few though :>). A real stunner!
Nie jestem fanką matowych i zamszowych lakierów. Ale na Golden Rose się skusiłam, bo kolory mają piękne i ceny zachęcające :> Na pierwszy ogień poszedł nr 105, niebieski, leciutko wpadający w turkus. Wygląda naprawdę świetnie! Nie wytrzymałam i na prawej ręce pomalowałam paznokcie 104, a kciuki - matową 09. Lakiery zamszowe mają dosyć żywe odcienie, o dyskrecji można zapomnieć :> Matowy fiolecik ma przy pierwszej warstwie kolor gencjany (rewelacja!), a druga warstwa nadaje kolorowi głębię i stonowanie. Przedostatnie zdjęcie jest nieostre, ale widać na nim, że lakier ma delikatny refleks. Dokupiłam już następne odcienie - normalnie się zakochałam!
I'm not a big fan of matte and suede polishes. I bought Golden Rose because of lovely colours and nice price :> First was nr 105, blue-heading towards turquoise shade. It looks really great! It was impossible to resist and not to paint the other hand with 104 and both thumbs with matte 09. Suede shades are pretty bright - forget about a subtle look :> Matte violet is a gentian shade after one coat (brilliant!), but the second one gives it more sophisticated look. Penultimate photo is a bit blurry, but you can see the nice glow of this shade. I've already bought more of these beauties - I'm bloody in love!
Musiałam trochę odpocząć od kolorów, shimmerów i bodźców wzrokowych :> Raz na jakiś czas zwyczajnie muszę się zresetować i pozwolić paznokciom stopić się z tłem. Australian Alabaster idealnie się do tego nadaje. Pochodzi z kolekcji Down Under z 2005 roku. Lakier jest dosyć rzadki, słabo kryjący - po trzech warstwach wciąż widać było białe końcówki. Ale właśnie taka konsystencja i transparentność jest dla niego odpowiednia, gdyby był całkowicie kryjący, byłby to zwykły pastel. A tak, to... alabaster. Biały, ale prześwitujący, z lekką różową nutą, ale to jest raczej jakieś ułamkowe nasycenie różem, raczej poświata. Jak prawdziwy alabaster.Dwie warstwy lakieru dają bardzo ładny efekt na paznokciach, dyskretny i delikatny. Na zdjęciach są trzy warstwy, bo jednak dla mnie krycie było ciut za słabe. Australian Alabaster mam od dawna, ale jakoś było mi z nim nie po drodze. Błąd!
I needed a break form colours, shimmers and visual stimulation :> Just wanted to reset and let my nails be almost invisble. Australian Alabaster is perefct for that. It's a part of Down Under collection from 2005. Nail polish is thin, not very opaque - after three layers you can still see white tips. But it is the way it has to be - that consistence and opacity is just about right. It's white, rather transparent, with a pinkish note, or rather shade, glow. Like an alabaster itself. Two layers make nails look very subtle and discrete, but I needed three to feel comfortable enough. AA was in my stash for a pretty long time, still untried. It was wrong!
Ostatnio zrobiłam sobie taką podróż sentymentalną i wygrzebałam płytę White Lion "Mane Attraction" (tak, jestem aż tak stara!). I jakoś tak mi Golden Rose 169 się skojarzył z gwiazdkami z okładki :oP
My latest trip down the memory lane led me to White Lion "Mane Attraction" album (yes, I'm that old!). And somehow these stars from the cover led me to Golden Rose 169 :oP